10 listopada 2013

My hair care- Klaudia


Mam dla Was dzisiaj zupełnie inny post.
Ostatnio zaraziłam się manią na punkcie włosów. Zaczęłąm świadomą pielęgnację jakoś we wrześniu, więc jeszcze ciężko o jakieś spktakularne efekty.

Jak śledzicie naszego bloga trochę dłużej, to wiecie, że radykalnie zmieniłam kolor włosów z czekoladowego brązu do jasnego blondu. Nie obyło się bez dekolaryzacji i kilku rozjaśnianiach włosów.
Nie ma co ukrywać- odbiło się to na moich włosach - w połączeniu ze stylizacją na gorąco, proste, loki, proste, fale itd.. nie dało to zbyt fajnego rezeultatu.
Ale i tak jestem pod wrażeniem kondycji moich włosów. Może pomogłam im we właściwym czasie?

Więc aktualnie zbzikowałam i kupuje coraz to nowsze produkty do pielęgnacji i jednocześnie dużo czytam na temat składów i sprawdzam wszystko na sobie :) Mam już kilka produktów, które pomagają moim włoskom. Wiem też że silikony są niebyt pożądane, ale całkowita rezygnacja może narazić nasze włosy na mechaniczne uszkodzenia, więc trzeba poznac trochę nasze włosy i zaufać intuicji :)
Ja silikony głównie używam do zabezpieczenia końcówek. Szampon i odżywki sa raczej bez nich, albo z delikatnymi, które się albo ulatniają abo można zmyć je wodą.


Aktualnie mam włoski jasny blond z odrostem średni blond- sama nie wiem w którą stronę pójść. Odrost aż tak bardzo nie razi w oczy, bo z natury jestem blondynką- wiec tak sobie pochodzę, aż w końcu zdecyduję, czy chcę iść w jasne blondy czy zbliżyć się do naturalnego i nie farbować.



Myję włosy średnio co 2-3 dni. Wolę myć rano, ale od kiedy zrezygnowałam z suszarki i prostownicy, suszenie wymaga czasu. Czasami jak mam wiecej czasu rano i wcześniej wstanę, to myję rano, ale staram się przestawić. Plusem mycia porannego jest jednak to, że mogę olejować , bądź nałożyć maskę na calą noc.

W październiku używałam oleju z dodatkiem ostrej papryki, by pobudzić do wzrostu i zahamować wypadanie. Gdy mi sie skończył, kupiłam poniższy tej samej firmy i też fajnie się sprawdza i nie mrowi jak tamtem z papryką.


Nakładam oleje na suche włosy i na skórę głowy, delikatnie masując. Olej przez nałożeniem rozgrzewam w dłoniach. Czasem przeczesuję wszystko grzebieniem by lepiej rozprowadzić.


Dzisiaj użyłam maski. Także nałożyłam ją na suche włosy. Jest to maska, ciekawej konsystencji, która ma nawilżyć i wygładzić- włosy są po niej miękkie i się nie plączą. Opakowanie jest ogromne - 1000 g za około 14 zł więc mega wydajna. Nie wiem czy wytrwam do końca przed upływem terminu ważności :)



Nakładam dosyć sporą ilość na całe włosy. Nie rozczesuję.



Zwijam w kok, czasem podgrzewam, ale raczej wolę wejść do ciepłej wanny, by parująca gorąca woda pomogła wniknięciu składników, lub po prostu tak sobie chodzę po domku kilka godzin.

Po dłuższym czasie zmywam maskę/olej szamponem  bez mocnych detergentów. 
Szampon świetnie sobie razdzi z olejem, po spłukaniu czuć, że włosy aż "skrzypią" :)
Przeważnie myję dwukrotnie, delikatnie masując. Miałam też szampon firmy Joanna z serii rzepa i też był super a w niższej cenie.


Spłukujęi nakładam odżywkę do spłukiwania, nakładam od ucha w dół i spkłukuje chłodną wodą, by zamknąć łuski włosa.


Zawijam włosy luźno w ręcznik i czekam aż odciekną. NIGDY NIE TRĘ ich i nie pocieram mocno. Delikatnie i spokojnie :)


Takie włosy zostawiam do samoistnego wyschnięcia, NIE rozczesuję, bo włosy mokre są bardziej narażone na mechniczne uszkodzenia.


Końcówki zabezpieczam serum z delikatnym silikonem albo kropelką oleju.


Jeżeli włosy po wyschnięciu wyglądają niezbyt zadowalająco, to albo kilka pasemek przy twazy delikatnie prostuję jak najniższą temp a resztę zostawiam nietkniętą, albo robię loczki bez użycia temp, czyli na opaskę lub zwijąjąc koczka.

Gdy potrzebuję utrwalenia, a czasami tak jest :) 
to używam mojego najnowszego odkrycia, lakieru Timotei


Miał o wiele krótszy skład niż inne drogeryjne, znane lakiery i był w promocji- więc się skusiłam.
Najbardziej zachwycił mnie zapach- nie dusi i naprawdę mi sie spodobał :) Nie skleja włosów i miarę utrzymuje fryzurę, ale jeszcze jest w fazie testowania ;D

W przeciągu tych dwóch miesięcy walczyłam jeszcze z wypadaniem moich włosów.
Wcierałam w skórę głowy, najpierw ten olej  z papryką, o którym wcześniej wspomniałam, potem płyn firmy RADICAL, ze skrzypem, ale miał bardzo nieporęczną butelkę. Kupiłam jeszcze ampułki firmy Joanna z rzepą i wczoraj wtarłam ost.


Moje wrażenia? 

Napewno włosy przestały wypadać mi garściami :) 
Może jakoś nie odżywiły się jak zapewniał producent, ale dla mnie powsrzymała wypadanie- czyli to, czego głównie oczekiwałam.

Minusy? 

Smród! No dobra zapach rzepy, ale dziewczyny na wizażu ostrzegały... Ja tam jakoś dałam radę, ale dla wrażliwych i wybrednych nosów to może być katorga, bo utrzymuje się caaaałkiem długo i jest intensywny.

No i drugi minus, o wiele gorszy, a mianowicie alkohol w skłądzie który drażni moją skórę i mega mnie wtedy swędzi. Czytałam, że dzięki temu lepiej skł wnikają.. ale mnie podrażniły te ampułki.
mimo to, śmiało mogę polecić :)


Dzisiaj to chyba było by na tyle :) 
Chętnie opowiem Wam kiedyś o moich doczepkach
 i innych fajnych produktach do włosów - napewno pochwalę się efektami.

3 komentarze: